NIKT NIE UMIERA DLA SIEBIE
PROLOG -Jeszcze raz napój bogów, dla mnie i dla kolegi, piękna panienko. -Jakie? -Oczywiście Okocim. I to mocny. Barmanka sięgnęła do stojącej pod ladą skrzynki z piwem, wzięła dwie butelki i postawiła je przed mężczyzną. -Nie ma pan dość na dzisiaj?- Spytała zdejmując kapsle. -O o o…… kochana. Ja dopiero się rozkręcam. A jak się dobrze rozbujam to mogę jeszcze nieźle dogodzić. -Ta…. Nie wątpię- mruknęła dziewczyna. -Nie wierzy mi pani? Mogę udowodnić! -Może w przyszłym tygodniu. -A, czemu nie dzisiaj?- Spytał mężczyzna wręczając dziewczynie pieniądze -Bo „ciocia” do mn...